sobota, 30 marca 2013

!Ten!

Zamieniam duży pokój w świątynie kiczu. Niczym muzeum plastikowych jajek,błyszczy i wrzeszczy całe pomieszczenie od jaskrawych deseni prawie kurzego pochodzenia. Zewsząd patrzą na mnie bystre oczka baranków na kijku. Z firany spada sztuczny symbol odrodzenia, za nim leci wazon zmęczony żółcią tulipanów. Ile można prawda? Więcej wody, bo chyba nie zalał się cały obrus. Święta pod śniegiem, rozważaniem na temat skośnej wojny, z nieustającym problemem i niemal całą prawdziwą rodziną. Reszta mnie nie zna albo nie kocha. No cóż. Mam zdjęcia. Tam się wszyscy bardzo lubimy. Katar mi uszy zatyka, ale byłam u święconki, widziałam Jezusa plastikowego w grobie, tak plastikowego jak moje jajka na firance i baranek w doniczce. Straszny widok, aż mu się czerwona farba lała z piersi. Ale to nic bo on zmartwychwstanie, z moich obliczeń w drugą noc po zgonie, ale to ponoć trzeci dzień. Nie wiem, nie czytam i tak miło, że będzie. Mój baranek też ożyje, będzie dopóki się nie zmęczy świętą kłótnią, naje się ze mną sałatki i będzie rzygał. Alleluja. Alleluja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz