czwartek, 21 marca 2013

!Four!


No i przyszła. Wiosna.
Śnieżna i biała. Aż coś się we mnie obudziło, zawrzało, jakiś błysk, jakiś poryw. Prawdopodobnie się przeziębiłam. Pogoda nie sprzyja moim upodobaniom, również muzycznym, w sobotę
wybieram się na koncert Marii Peszek. Żaden katar nie wchodzi w grę. Szykuje się wielkie odchamianie, uczta dla duszy, odskocznia od prawie-użytecznej wiedzy. Właśnie, tej wiedzy nie jest wcale tak dużo, jakby się mogło
po moim ponad 40 godzinnym rozkładzie zajęć szkolnych i nie tylko, wydawać. Chciałabym dostać Nobla.
Albo Pulitzera. Albo Nike. Ewentualnie stworzyć coś wspaniałego,wyjątkowego, zmienić jakąś cząsteczkę świata. Zazdroszczę ludziom z wielkim talentem lub pasją. Moje zdolności są równe słomiane
co mój zapał. Tak trywialnie i próżnie chciałabym COŚ znaczyć. Coś więcej niż SZYNAPOLKAKOBIETAOBYWATELKAUCZENNICAZACZTERNAŚCIEMIESIĘCYMATURZYSTKANIECODZIWNANOALEWSUMIEMIŁA.
Głupia to tęsknota moja strasznie, nie dla wszystkich liczy się to samo. Jeden chce być docentem, drugi operatorem koparki. Nie ma tu gorszego, jest tylko piękna, kolorowa inność. Świadomie sobie
przeczę, tak jakby "świadoma hipokryzja" była trochę lepsza od tej pospolitej. Plącze się dziś w zeznaniach, to pewnie wiosna albo inne zmęczenie. Dziś jakoś mocniej wżyna się we mnie rzeczywistość,
jakoś wyjątkowo mocno szturcha mnie pod żebra, pilnie podlicza i kołuje wykresy moich marzeń, coś się nie zgadza, kręci głową z dezaprobatą, Szyna połóż się, coś Ci nie wyszło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz