sobota, 30 marca 2013

!Nine!

Jestem półżydem, półniemcem, półżółtkiem, półbułgarem. Jako osoba prawosławna codziennie czytam Koran i modlę się do Jezusa. Lubie swoją schizofrenie, neurastenię i padaczkę. Tańczą mi wszystkie chromosomy i nogi. Nogi mam cztery, w tym dwie zielone. Te różowe są trochę nieprzydatne. Potrafią tylko tańczyć salsę. A ja wolę poloneza. Jest taki dziki i zmysłowy. Nie lubię kiełbasy i coca-coli, wolę pomarańczę z wódką. Jestem chora na wszystko. Mój bułgarski ojciec pięknie robi na drutach. Matka bułgarianka ze szczotką do kibla przegarnia cyganów z naszej posesji, bo obgryzają nam tynk z płotu. Umie robić jeszcze pyszny budyń marchewkowy i kisiel o smaku martni. Nie, nie gra wszystko. Tęsknię za Bułgarią i tamtejszym chłodnym latem. Razem z rodzeństwem zrywamy z drzew cukierki obsypane cukrem-pudrem, z papierków robimy sanki. Nikt w rodzinie się nie kocha, mieszkamy razem z przyzwyczajenia. Tata ma chłopaka o 10 lat starszego, który bierze dużo wiagry i wygląda jak mops. Mama w wolnym czasie wydobywa węgiel z kopalni. Opowiedziałabym Wam jeszcze o moich fetyszach i obsesjach, ale nie mam czasu. Tramwaj rusza za chwilę, przez Bydgoszcz, do Krakowa, Gdańska i Częstochowy. Stacja docelowa na Księżycu. Tam wszyscy mamy przymusową przesiadkę i aborcję. Potem prosto aortą, albo marską wątrobą, wódką i likierem do końca. Sialalalallalalalalalaal. Długa, długa wędrówka za krótka żyłka i linka. Chociaż nic nie brałam, nie piłam, płonę niczym choinka. Robię sobie z Was pisanki.

1 komentarz: