Yop.
Sobotnie wylegiwanie się. Idzie wiosna, wszędzie leży śnieg. Polska, ach Polska...
Pogłębiają się moje problemy z internetem.
Zastanawiałam się nad prędkością upływającego czasu. Nie jestem nadto odkrywcza, czasoprzestrzeń nagina się i dłuży niemiłosiernie kiedy robimy coś czego naprawdę nie lubimy, ale za to przyspiesza jak szalona, gdy spotyka nas jedna z najwspanialszych chwil. Nie wiem, niedawno składałam podanie do liceum, miałam głowę pełną marzeń, uczucie dziwnej lekkości i wolności w sercu. Marzenia gdzieś mi umknęły wyparte przez prozaiczne zadania domowe i mroźnowieczorne powroty ze szkoły do rodzinnego miasteczka.Wolności chyba nie straciłam, nabrała jedynie innego charakteru. To właśnie wolność i niezależność są dla mnie wartościami priorytetowymi, tym czego tak trudno mi się wyrzec. Lubię o sobie myśleć jak o niepodległej jednostce, która sama sobie zawsze ze wszystkim poradzi, dla której nie ma rzeczy możliwych. Jestem niezwykle samowystarczalna. Tylko momentami, kiedy świat staję się niepokojąco szary i zimny, niektóre tajemnice zaczynają się kręcić gdzieś wewnątrz i podszczypując moje płuca, szukają kogoś kto zechce ich wysłuchać. Szkoda, że tak wiele rzeczy ze względu na mój wiek (niemalże 18lat) mi nie wypada. Choć od moich 15urodzin nie minęło wcale tak dużo, te 3 lata dla otaczającego mnie świata znaczyć musiały naprawdę wiele. Teraz nie jestem gówniarą, która na imprezie bywa jedynie do 22 (o ile się tą imprezą w ogóle zainteresuje, mam dość niepokorne i niegdyś "metalowe" usposobienie) i pilnie odrabia jakże trudne gimbazowe zadania domowe. Dziś oprócz mnożących się obowiązków i oczekiwań wobec "młodej dorosłej", szaleńczych przygotowań do wkroczenia w sferę konsumpcjonizmu i ścigającej mnie matury, mogę na imprezie pozostać dłużej. Osiemnastka to jakaś magiczna cyfra względnych profitów. Niedługo pobiegnę na wybory, głosować na pseudonową partię. Myślę, że zabawa w podchody byłaby lepsza i dla mojego zdrowia psychofizycznego jak i dla pięknego kraju, w którym dane jest mi mieszkać. Wcale nie chce dorastać. Czas ucieka mi jak przez palce, mam tyle pomysłów, o których prędzej zapomnę niż je zrealizuję. Wszystko pięknie.
Zapominam o swojej maleńkości. Mogę stać na szczycie wzniesienia, mieć horyzont i zachód słońca prawie pod sobą i przez te kruche kilkadziesiąt lat mojego życia przyglądać się przypływom i odpływom czasu.
Za rok już matury, a ja nadal w proszku, nadal jest zimno, nadal jest pusto... Skoro ludzie są tacy genialni, skoro istnieją równoległe światy, to ja apeluję - albo niech moje alterego pracuje za mnie, albo niech genialni 'amerykańscy' naukowcy wymyślą super pilota do kontroli czasu <3 wystarczy stoper, przeczytam wszystkie książki, wyśpię się, wysadzę rzeczywistość i ruszę świat znowu w obieg.
OdpowiedzUsuńTAK!
OdpowiedzUsuń