sobota, 4 maja 2013

!Thirteen!

Umiem być człowiekiem, którego nie ma.
Może nawet
nie jestem. Czasem myślę za dużo, z myśli nic nie powstaje, nic się nie krystalizuję. Jeden krok do przodu, dwa w tył. Wstydzę się swoich słabości. Jestem bardzo chaotyczna i nieśmiała. Z reguły chcę wiele. Dziś nie wiem za bardzo czego i jak. Mój umysł nie ma początku ani końca, moje pragnienia są niejednoznaczne. Hipoteza, której nie da się zweryfikować lub sfalsyfikować nie da dobrego rozwiązania problemu. Zbędna będzie próba kontrolna i badawcza. To wiem, tak sobie wyczytałam z książki. Szukam w niej sensu i zdanej matury.
Nie wiem gdzie jestem. Nie stoję pod ścianą, bo żadna wysoka i twarda przeszkoda nie odgradza mnie od świata. Nie stoję na rozdrożu, nie widzę żadnych dróg. Jestem tylko ja. To jakby za dużo. Na tyle dużo, że ta ilość jest dziwnie równoznaczna z nicością. Nie potrafię się określić. Nie wariuję z samotności, braku miłości czy pieniędzy. Wariuję sama w sobie. W chwili słabości zdarzy mi się pomodlić. Nie w mojego Boga, mój już nie istnieje. Po raz setny proszę o cud. Kiedyś na przystanku bardzo drżały mi ręce i wyproszony cud się zjawił. Wróciłam bezpiecznie do jednego z moich domów. Nie wiem czemu zapisuję to wszystko tu, na blogu, pracy domowej. Może to jakiś chory, dramatyczny akt rozpaczy? A jutro rzucę się tryumfalnie z ratusza urzędu w mojej mieścinie chwaląc szatana i przeklinając nauczycieli. Tak, potrafię wszystko zniesmaczyć.
Znów jakaś czarna plamka lata mi przed okiem. Męczy mnie i drażni.
Niczego nie potrafię doprowadzić do końca, wszystko samo się do niego doprowadza. Ja zazwyczaj patrzę. Gdzie lata ta cholerna kropka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz